czwartek, 4 kwietnia 2013

CDN Carli

Rano obudziłam się z małym  kociątkiem na twarzy.
Jej sierści była taka milutka ale również łaskotała mnie na twarzy przez o kichnęłam.
Mela wystraszona zeskoczyła ze mnie na podłogę, otworzyła szeroko swe błękitne oczka i nastroszyła się stojąc gotowa do ucieczki.
- Haha! Spokojnie malutka...chodź nie zrobię ci krzywdy, to przez twój mięciutki puszek.
Wstałam i poszłam do kuchni przygotować śniadanie.
Przypomniało mi się, iż jest przecież sobota i nie muszę się śpieszyć do szkoły.
Zrobiłam śniadanie dla siebie i dla Melki.
Zjadłyśmy oby dwie, po czym poszłyśmy na dół i usiadłyśmy przy basenie, na tarasie.
Na szczęście był już ładny i słoneczny dzień, żadnej chmury.
Siedziałam sobie na leżaku, gdy nagle usłyszałam pisk Meli.
Wstałam i zobaczyłam ją w basenie, roześmiałam się i podeszłam do niej aby ją wyciągnąć, lecz oczywiście ''ja i mój pech'' ! Poślizgnęłam się i sama wpadłam do basenu.
Wynurzyłam się,  cała mokra.
Widziałam mele na leżaku, wyglądała jak by się cieszyła.
- Świetnie! Własny kot mnie wrabia!- Krzyknęłam po czym się roześmiałam i wyszłam z basenu.
No widzisz kocie co mi zrobiłaś?
Położyłam się na leżaku wraz z Melką aby trochę wyschnąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz