Wygrzebałam się z jeziora. Powiem nawet iż nie byłam wściekła stwierdziłam że szkoda nerwów. Widocznie biedaczek miał problemy psychiczne i potrzebował się na czymś wyżyć.
Następnego dnia.....
Poszłam na stołówkę po śniadanie.
Przy stoliku zobaczyłam Arigatou Willa i Okumaro.
Wzięłam na tacę mrożoną kawę i ciastko z kemem.
Podeszłam do nich i stanęłam nad Arigatou.
- Jak tam ranek mija? - zapytałam uśmiechnięta?
- Dobrze....- popatrzył na mnie zdziwiony.
- Mhm....a wiesz po tym wczorajszym.....
- Tak ? - wyszczerzył się
- Też mam coś na ''przeprosiny'' - uśmiechnęłam się.
Wzięłam mrożoną kawę i wylałam na Arigatou z uśmiechem.
- Co ty do cholery robisz?! - Wstał i krzyknął
- Nic. - odparłam i wpakowałam mu ciastko z kremem na twarz .
Życzę Panom miłego dzionka. - Skinęłam głową i z uśmiechem odeszłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz