- Jprdl.....z jakimi ja niedorozwojami muszę żyć na tym świecie....?! - mamrotałam pod nosem
- Słucham? - odparł z tym swoim uśmieszkiem
- Dobra, dobra! Niech ci będzie! Formularz jest dla mnie ważniejszy...
- No to przepraszaj.
- Prze...pra.....- wymamrotałam pod nosem
- Słucham, nie dosłyszałem?!
- Prze....pra.....szam- znów wyszeptałam
- Możesz głośniej?
- Przepraszam! Starczy?!
- W zupełności. Tylko trochę milsza byś mogła być...
- Jestem miła dla osób normalnych. Dobra dość! Bierz to, wypełniaj i oddawaj.
- Dobrze, dobrze...- wziął kalendarzyk i wypełnił .
- Skończyłeś?! - Spytałam podirytowana
- Tak.
Wyrwałam mu notes i odeszłam w ciszy.
Po drodze do P.Walentyny zobaczyłam, iż po bazgrał coś a nic nie wypełnił.
Rzuciłam notesem o ziemię i poszłam dalej.
Oczywiście ''Ja i moje szczęście'' , wpadłam na P. Walentynę no i się zaczęło...
- Witam! To masz już tą notatkę ?
- Nie...
- Jak to nie?! Miałaś cały dzień!
- Wiem...- starałam się być miła.
- Jak to wiesz?! Nie ma w tobie za grosz odpowiedzialności! Jesteś jak reszta uczniów! Myślałam iż jesteś mądrzejsza, zawiodłam się!
- Świetnie! Mam gdzieś panią i pani notatki! Na co to komu do cholery?!
- Jak ty się odzywasz?!
- Tak jak powinnam już dawno zacząć! Żegnam panią!
Poszłam wściekła do domu i rzuciłam się na łóżko, po czym zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz