niedziela, 21 kwietnia 2013

Od Angel

Dziś w nocy nie mogłam zasnąć.

Drzewo lekko uderzało swoimi gałęziami w okno, pozostawiając na ścianie tajemnicze cienie.

Wiatr dmuchał głośno i zrywał delikatne liście drzew, w oddali słychać było jak by...miałczenie trochę podobne do płaczu, szlochu...

Wstałam więc po woli z łóżka, założyłam kurtkę i wyszłam na boso na dwór.

Było ciemno, wszyscy pewnie spali, szłam drogą przez ogród w stronę źródła płaczu.

Wyszłam tylnym wyjściem ogrodu i znalazłam się na cmentarzu.

Było tam bardzo mglisto, latały czarne skrzeczące kruki, zimny wiatr dmuchał w korony drzew, a ja szłam dalej.

Czułam się trochę jak by zahipnotyzowana idąc w stronę źródła płaczu.

Słyszałam moje kroki, rozglądałam się uważnie, patrząc na nagrobki.

Gdy z daleka w ciemności ujrzałam stary grobowiec.

Bezmyślnie weszłam do niego, szłam ocierając twarz z pajęczyn, gdy nagle spadłam z zaczynających się schodów...

Znalazłam się w ciemnym pomieszczeniu, gdy podniosłam się i otrzepałam z kurzu zapaliły się pochodnie, sama nie mam pojęcia jak.

Paliły się ciepłym, złocistym ogniem, a ja szłam dalej ciemnym wąskim korytarzem.

Po jakimś droga się skończyła, na końcu była stara zardzewiała dźwignia, pociągnęłam ją po woli w dół i ściana zaczęła się odsuwać.

Przecisnęłam się przez drzwi, znalazłam się ponownie w ciemnym pokoju lecz nie było tam nawet pochodni.

Z daleka usłyszałam delikatne gwizdanie i nudzenie jakiś piosenek.

Gdy spojrzałam się przed siebie ujrzałam parę błyszczących oczu patrzących się wprost na mnie.

Stanęłam oniemiała, nie wiedziałam co robić, usłyszałam zachrypnięty  głos

- Chodź do mnie! Chodź...nie obawiaj się mnie....nie zrobię ci krzywdy!- zachichotało dziwne stworzenie.

- Kim jesteś? - Zapytałam zaciekawiona  i zarówno przerażona? 

- Ja? Jestem....Lorenz....

- Lorenz? Czyli?

- Czyli Loenz. - znów zaczął chichotać

CDN....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz