Dziś był mój pierwszy dzień w szkole, o ile w ogóle można ten zamek nazwać szkołą...
Uczniowie...em....zbyt dużo to ja o nich nie wiem, ale czuje, że raczej wielu przyjaciół tam nie znajdę...
Will i Ethan....tacy szczęśliwi ludzie, zbyt szczęśliwi jak dla mnie...
Yukio, nawet udało mi się z nim pogadać, jest spk, ale ma jakieś swoje ''odchyłki''.
Okumaro...eee....jest jakiś dziwny, nie rozumiem go, ale...
Po rozmowie, z uczniami poszedłem na lekcje.
Oczywiście, jak to każdy nauczyciel P.Brygida musiała robić ''aferę'' bo nowy uczeń przyszedł.
Po lekcji poszedłem do ogrodu, usiadłem na ławce i zacząłem bezmyślnie gapić się na drzewo.
Nie wiem czemu, ale uwielbiam jeść jabłka, stwierdziłem że jakieś sobie wezmę, przyciągnąłem więc pierwsze lepsze jabłko siłą lewitacji.
Po zjedzeniu jabłka ogryzek wyrzuciłem za siebie, po czym dostałem nim w łeb.
Wziąłem go więc i ponownie rzuciłem za siebie, nagle znów nim oberwałem
-Nosz...co to, latający ogryzek?! - mówiłem sam do siebie, podirytowany
- Tak. - Usłyszałem odpowiedź
- Em....gadający i latający ogryzek?
- Nie, Kiiyuko....
CD Kiiyuko?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz